Translate

sobota, 26 listopada 2016

Moja wyprawa do Chin - (zobaczcie te robale)


Nie podróżowałam dużo i nawet w Polsce nie widziałam wielu miejsc. Ale byłam w Chinach. W Shanghaju, w Pekinie i na chińskim murze oraz w Xi'an, gdzie odkopano armię z terakoty. Miałam niepowtarzalną okazję, dlatego że moja córka ze swoją rodziną, mieszkała przez dwa lata w Szanghaju. Moją wyprawę rozłożę na trzy części, bo inaczej się nie da. Pierwsza część - Szanghaj. Z londyńskiego Heathrow do Szanghaju lecieliśmy jedenaście godzin, gubiąc przy tym osiem godzin różnicy czasowej. Odsypianie tych ośmiu godzin dopadło nas dopiero następnego dnia

Wstawiłam dużo zdjęć, więc są średniej wielkości, ale wystarczy kliknąć na dowolne zdjęcie i wyświetli się w dużym formacie.
Pierwszego dnia byliśmy w oszklonej restauracji obrotowej na 45 piętrze. W ciągu 45 min robiła  obrót dookoła swojej osi. Z niej widok na całe miasto, niestety widoczność nie zawsze jest czysta ze względu na smog.
A to już widok z najwyższego wieżowca w Szanghaju "otwieracza", widocznego na wcześniejszych zdjęciach. Na 101 piętrze chodzi się po szklanej podłodze. Dla bojących( dla mnie;)), wzdłuż ścian(także szklanych), były paski z czarnego, nie przezroczystego szkła.Ja tylko po nich stąpałam



Na Starówce był taki tłum, że szliśmy gęsiego, trzymając się nawzajem, w obawie, że się zgubimy. Po dwóch godz. przerzedziło się trochę.



Pyszne pierożki, gotowane na parze, z wrzątkiem postawione na  stole w trzech  nałożonych na siebie beczułkach. Zestaw do jedzenia, to oczywiście pałeczki(nawet się nauczyłam nimi jeść) i zawsze mokra chusteczka.



Lampiony wszędzie! Wieczorne spacery po mieście i... przekąski na ciepło! 





Przekąski na ciepło lubię, ale na TE się nie skusiłam!
Smacznego;)




Bogactwo i nędza, występują tam razem

Samochody z  rejestracją cyfr parzystych jeżdżą w jedne dni, a nieparzyste w inne. 

Sprzedawca chleba. W sklepach generalnie chleba nie ma.
Pan sobie ćwiczył, na małym skwerku

środa, 16 listopada 2016

Piękna Szkocja

Szkocja to jest kraj, który posiada duszę. To się tam czuje. Na każdym kroku. Kiedyś przeczytałam, że nie ma takiego drugiego narodu, który jest dumny ze swojego pochodzenia jak Szkoci. I to jest chyba prawda. Szkocja to rozległe, nieco dzikie przestrzenie pełne wrzosowisk. To kraina jezior, rzek,strumyków i pięknych mostów. To urwisty morski brzeg z klifami. Przejścia dla pieszych w kratkę, które pieszy może pokonywać w dowolnym kierunku, również po ukosie. Szkocja to stare zamki, które już w samym wyglądzie posiadają tajemnicę. I nieodłączny widok Szkota grającego na kobzie. Najlepiej posłuchać takiego, który gra na jakimś pustkowiu. Jest wtedy tak oddany temu, co robi, że wydaje się być nieobecnym. I już nie wiadomo czy to kobza gra czy dusza kobziarza wygrywa tą tęsknotę.
   

Zawrócił mi w głowie szkocki wiatr
w mą duszę górską kobzą wpadł
owinął mnie zapachem ziół
z rozległych lasów,łąk i pól
i uniósł... aż do szczytów gór.....












Szkocja to oczywiście - whisky





W Szkocji, pod koniec lutego, można także podziwiać zorzę polarną
Zdjęcia częściowo moje, ale większość znaleziona w internecie. Dziękuję, że mogłam z nich skorzystać, żeby pokazać niesamowitą Szkocję.