Translate

czwartek, 26 stycznia 2017

Zima

Zdjęcie z internetu - kartki.pl
Ten pierwszy wiersz napisałam już dano temu, ale często przypominam sobie tamto zauroczenie zimą












Płaty śniegu na drzewach
iskrzą srebrem
Mróz trzyma
Zima.
Usypane zaspy na polach
śpi przykryta ozimina
Zima.
Sople wiszą pod dachem
i sikorki tańczą przy słoninach
Zima.
Koń biegnący, rzuca śnieg kopytami
a w saniach ojciec powozi lejcami
Dookoła piękna kraina...
Zima.

Wiem, że zima niesie ze sobą utrudnienia, niedogodności, ale ja,kiedy słyszę zima,to zawsze mam przed oczami piękne, czarodziejskie widoki.
Tutaj, niestety, tych widoków nie mam. Czasem jakąś namiastkę i nawet wtedy czuję te achy;)


Witaj zimowy lesie


Ach, witaj mi czarujący lesie!
Witajcie dumne w orszaku drzewa!
To pozdrowienie niech się niesie,
po lesie całym niech rozbrzmiewa!

Dziś na gałązkach zimowe szaty.
Sukienki o świerkowej zieleni
przybrano w srebro i brokaty,
co srebrzy się cudnie i mieni.

Promienne słońce drzewa oświetla
- na dwornej scenie stoją strojni.
Pokazują zimowy spektakl
dla zachwyconej wprost widowni!

wtorek, 17 stycznia 2017

Napisałam książkę




/Dostępna w księgarniach, wystarczy tytuł wpisać w google/
...a właściwie książeczkę, bo liczy ona sobie tylko 95 stron.
Długo zastanawiałam się czy powinnam się nią pochwalić, no bo prawdziwym pisarzem to ja nie jestem. Nie mam w tym kierunku ani wykształcenia ani innego przygotowania. Ot, zwykła amatorka.
Ale, co tam - zdecydowałam się. Wszelką krytykę przyjmę pokornie, a jeśli kogoś zainteresuje moja książka, to będzie mi bardzo miło.
Zawsze chciałam napisać książkę, a przynajmniej spróbować. Myślałam, że zabiorę się do tego na emeryturze, ale widok emerytury przesuwa się jak marchewka na kiju przed zającem.
Decyzję o napisaniu tej książki podjęłam spontanicznie. Usłyszałam bowiem historię, która mnie urzekła. Temat więc niejako sam wpadł mi w rękę z piórem. Wystarczyło tylko, żeby  wszystko to spisać... Czemu nie spróbować teraz? - olśniło mnie któregoś ranka, no i tak zaczęłam moją przygodę z pisaniem. Niestety, przy pracy na cały etat, nie rzadko z nadgodzinami, na pisanie zostawało nie wiele czasu. I dlatego napisanie  tej, nie grubej przecież książki, zajęło mi jednak prawie dwa lata. Nie zawsze też byłam w stanie pisać, bo żeby pisać dalsze losy bohaterów, najpierw (za każdym razem)musiałam wchodzić w ten klimat, poczuć emocje bohaterów w różnych sytuacjach... Zwykle czytałam kilka zapisanych już kartek i "przenosiłam się" automatycznie, ale nie zawsze tak było, czasem zmęczenie nie pozwalało albo jakieś sprawy domowe.
Szybko zdałam sobie sprawę, że pisanie sprawia mi wielką frajdę. Fajnie się czułam wchodząc w ten magiczny świat.
Opowieść jest o miłości. Wiem, że wielu z was skrzywi się w tym miejscu, ale trudno, tak wyszło.
Ona i On poznają się przez internet. Obydwoje są w dojrzałym wieku, po przejściach i nie oczekują już fajerwerków od życia. Samotność jednak dokucza, więc szukają kogoś dla towarzystwa. Tymczasem nieoczekiwanie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przeżywają coś, co ich zaskakuje i ledwie za tym nadążają.
Książka powinna być dostępna w Empiku i innych księgarniach. Na pewno jest na stronie dystrybutora "motyle książkowe" link jest poniżej.

http://www.motyleksiazkowe.pl/literatura/29829-kliknij-milosc-9788394537197.html?search_query=kliknij+milosc&results=1

środa, 11 stycznia 2017

Odwołanie się udało

Przemieszczając się w pod londyńskim terenie, z południa na północ i z północy na południe, trzeba korzystać z płatnego przejazdu zarówno tunelem pod Tamizą jak i mostem Królowej Elżbiety II nad nią.  Kilka lat temu, na autostradę płatną w tych miejscach, wjeżdżało się przez bramki, przy których były zamontowane pojemniki do wrzucania  pieniędzy. Kiedy pierwszy raz miałam okazję jechać tym przejazdem, to opłata wynosiła 1 funt. Bramki zlikwidowano, żeby pozbyć się korków, bo każdy samochód musiał się zatrzymywać w tym miejscu. Teraz opłata wynosi 2,50, a dokonać jej można na trzy sposoby; online, założyć konto na ich stronie lub po prostu w pobliskim sklepiku, wykupić bilet w formie doładowania jak np.do telefonu.
Mój mąż jest zwolennikiem tej ostatniej formy, to znaczy lubi małe, stare, tradycyjne sklepiki. I kiedy kilka miesięcy temu, wybieraliśmy się w trochę dłuższą, dwudniową podróż, właśnie w takim sklepiku wykupił dwa przejazdy. A, że jest człowiekiem nie przywiązującym zbytnio uwagi do drobiazgów, to też nie zawracał sobie specjalnie głowy pokwitowaniem. czyli paragonem zakupu.

Po miesiącu przyszedł list z informacją, że samochód o takiej rejestracji i w takim dniu i o takiej godzinie, przejechał drogą płatną, nie uiszczając opłaty.
Mąż od razu się oburzył na taki zarzut - jak to nie  zapłacone? Kupiłem bilet w... i tu wymienił nazwę sklepiku. W dalszej części bardzo ugrzecznionego listu, stało, że niczym się nie martw, jeśli zapłaciłeś, to wystarczy, że odeślesz w załączonej kopercie zwrotnej dowód na to. Może to być wydrukowane potwierdzenie online, z banku lub... bilet ze sklepiku. W przypadku braku jakiegokolwiek dowodu, trzeba zapłacić karę 70 funtów(jeśli w ciągu dwóch tygodni to 35)
- Masz te bilety?- zapytałam retorycznie, znając już w zasadzie odpowiedź. Przeszukał, oczywiście, co się dało, czyli portfel, kieszenie i samochód, ale bezowocnie.
Ostatnia część listu informowała o tym, że możesz się odwołać. Jeśli masz jakieś inne wyjaśnienie tej sytuacji, opisz ją w skrócie w załączonej ramce z pustym polem.
- Trzeba zapłacić, bo nie ma wyjścia, skoro nie ma dowodu - westchnęłam.
- Ale ja zapłaciłem, kupiłem bilety na dwa przejazdy - upierał się mąż i po chwili dodał - piszemy odwołanie! Napisaliśmy. O tym, że rano przed wyjazdem kupił bilety w takim sklepie o takiej nazwie. Niestety, bilety zgubiły się i nie ma dowodu. Po jakimś czasie przyszedł list z odpowiedzią, że jeśli nie ma dowodu,to Oni nie mogą tego rozpatrzyć, ale możemy odwołać się do wyższej instancji, czyli do specjalnego od tych spraw - sądu.
- Odwołujemy się - spokojnie powiedział mąż.
- Do sądu? - aż mnie zatkało - bez żadnych dowodów?
- Przecież zapłaciłem, nie oszukuję - dodał ze szczerością dziecka.

Po długim oczekiwaniu, dostaliśmy odpowiedź z decyzją Sędziego.
Sędzia napisał w uzasadnieniu, że nam wierzy! Na słowo. I, że lepiej by było gdyby był dowód, no ale skoro się zgubił... A wina leży pewnie w zakłóceniu systemu, który tego nie odnotował, albo w sklepowej maszynce, która nie doładowała.
A więc opłaca się odwoływać...
Pomimo tego sukcesu, od tamtej pory przejazdy wzięłam w swoje ręce i opłaty dokonuję przez internet, żeby dowód się nie zgubił.

Zdjęcie z internetu

czwartek, 5 stycznia 2017

Idzie nowe

Stary rok minął, zamykając okres różnych spraw, które miały miejsce w naszym życiu. U mnie, był to rok wyjątkowo bogaty w wydarzenia, zarówno w sprawach zewnętrznych jak i wewnętrznych - czyli emocjonalnych, przemyśleniowych.
A na koniec roku, w okresie świąt, miałam bardzo miłą niespodziankę. Odwiedziły mnie dzieci ze swoimi dziećmi i przeżywaliśmy radość z bycia razem. Rodzina to skarb.
Okres świąt - zastoju, leniuchowania - minął, a z nowym rokiem idzie nowe...
Dzień się powoli wydłuża, słońce świeci jakoś radośniej... przynajmniej u mnie;)
Ziemia rozpocznie nowy cykl, przyroda odrodzi się na nowo...
Może my też tak się odradzamy, kto wie...
Gdybyśmy umieli być tacy jak przyroda, jak ona, dawać z siebie wszystko co najlepsze, dla innych, bez stawiania warunków, ograniczeń. Ale byłoby pięknie:)
Drzewa dają cień i ukojenie, a kwiaty cudowne widoki i zapachy -  dla wszystkich ludzi, jednakowo, bez żadnych podziałów.
Wracając dzisiaj z pracy, zobaczyłam parę butów przy drodze. Miałam już w głowie dzisiejszy temat - idzie nowe. Jeden but, co prawda dziurawy, ale ... w drogę do nowego;)