Kiedy skończyłyśmy romowę i odłożyłam telefon, poczułam ulgę. Ale nadal rozmyślałam o tym. Dlaczego ludzie sami sobie wszystko komplikują...
Wiem, że nie wszyscy tak podchodzą do życia, ale jednak takich osób jak moja koleżanka jest... dużo.
Mamy w zwyczaju narzekać. Zawsze i na wszystko. Z wielu rzeczy w naszym życiu jesteśmy niezadowoleni i łatwo nam przychodzi okazywanie tego. Mamy pretensje do innych ludzi, do losu, do Boga za wszystko, co poszło nam nie tak. Niektórzy potrafią całe życie "pamiętać" wyrządzone krzywdy. I powtarzać, że nie przebaczą.
Jednak dziwią się, że czują się źle i roszczą sobie prawo do pretensji, bo los jest niesprawiedliwy.
A może prawda jest taka, że to my sami jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Tylko i wyłącznie my.
Mamy wybór, wolną wolę. W konsekwencji naszych myśli i czynów mamy to, co mamy. Jak ktoś inny może być odpowiedzialny za nasze życie? Nie może. Każdy jest odpowiedzialny tylko i aż za swoje własne życie.
Jeśli nawet spotkały nas jakieś przykre rzeczy to nie możemy utożsamiać się z nimi do końca życia. Wydarzyły się z jakiegoś powodu. Może sami przyciągnęliśmy je swoimi destrukcyjnymi myślami nawet o tym nie wiedząc. Albo odrabiamy zaległą lekcję z poprzedniej inkarnacji. Pogódźmy się z sytuacją, zrozummy ją i puśćmy wolno. Przecież ciągłe rozpamiętywanie tego szkodzi tylko nam samym. Myśląc, że karzemy tych"innych", bo im nie wybaczamy, tak naprawdę karzemy tylko siebie. To my cierpimy ciągle rozdrapując rany. Tym "innym" może to nawet przez myśl nie przejdzie. Wybaczmy i to przede wszystkim sobie. Uwolnijmy się od tego balastu, a życie stanie się lekkie. Mnie też spotkały różne rzeczy w życiu, ale jestem wolna od nich, wszystkie wypuściłam i wiem, że to tak działa.
Odpuśćmy winy innych jeśli sami chcemy mieć odpuszczone...
A może by tak wziąć te wszystkie żale, pretensje, urazy, zazdrości i co tam jeszcze paskudnego się czai w zanadrzu, położyć je na rozłożonej chuście, związać dokładnie rogami i wyrzucić raz na zawsze...
Weźmy swoje życie w swoje ręce i nie narzekajmy. Wpuśćmy światło, a oczyszczone serce będzie mogło wtedy przyciągać do nas dobrych ludzi, piękne rzeczy i sprzyjające nam sytuacje. A myśli staną się radosne i twórcze...


















