Cris Froese Picks

środa, 30 sierpnia 2017

Karunesh Monsoon's Dance

Zdjęcia - Wojciech Gotkiewicz
http://wojciechgotkiewicz.blogspot.co.uk/




Z tęsknotą patrzyłam na lecące ptaki

Z tęsknotą słuchałam szumiących drzew

Nawet zachód słońca
oprócz piękna
wzbudzał we mnie tęsknoty zew...

Nie wiedziałam
dlaczego.....

I gdy próbowałam
ukoić tęsknotę
padającym deszczem
nie rozumiałam jeszcze...

Odpowiedź była blisko
tylko ja potrzebowałam eonów
żeby pojąć...

Tęsknota...
 jest szukaniem drogi

do umiłowanego
Domu



Bardzo lubię słuchać muzyki Karunesh, zwłaszcza ten utwór "Księżycowy taniec"

m

piątek, 25 sierpnia 2017

Czerwona nitka


Ostatnio dużo znanych osób zaczęło nosić czerwoną nitkę na lewej ręce.

W niektórej prasie można przeczytać, że celebryci chcąc  zwrócić na siebie uwagę, uchwycili się nowej mody zagłębiania się w Kaballach, która jak wszystko przyszła do nas z Ameryki.

Czy jest to nowa moda?  Chyba jednak bardzo stara. I znana we wszystkich kulturach.

Wszyscy na pewno zetknęliśmy się z rytuałem zakładania czerwonej wstążeczki noworodkowi, żeby go nikt nie uroczył.

Wśród starszych ludzi od zawsze istniało przekonanie, że są osoby, które mają Złe Oko i wystarczy, że raz na kogoś rzucą takim spojrzeniem, a kłopoty gotowe. Na wsi takie osoby ze Złym Okiem zagrażały nie tylko dzieciom, ale także zwierzętom, zwłaszcza małym, zwierzątkom – dzieciom. Jak taka osoba zachwyciła się pięknem małego zwierzaczka, to po jej odejściu, ten nagle się rozchorowywał. Działo się to dosłownie na oczach(raz byłam tego świadkiem). Zwierzę słabło momentalnie, pocąc się niemiłosiernie i wyginając ciało we wszystkie strony.
Na wsi większość ludzi znała się na odwracaniu uroku. Pamiętam, że używali do tego ślubnej obrączki, pocierając nią zwierzę. Przeważnie to "odczynanie" uroku pomagało i wtedy zdrowie przywracało się natychmiast, tak jak przedtem zachorowanie. Chore zwierzątko wstawało, otrzepywało się jak pies z wody i  jakby nigdy nic szło jeść.
Ale czasem, niestety kończyło się to śmiercią takiego zwierzaczka.

Wyczytałam, że Złe Oko to potężna zła energia. Nie wiem czy te osoby, które jej używają robią to świadomie czy też nie mają o tym pojęcia. Ale jeśli ktoś gromadzi w sobie zazdrość, zawiść, nienawiść to może taką osobą się stać. To kiedyś odwróci się przeciw niemu, ale wcześniej szkód innym może narobić.

Kolor czerwony jest kolorem ochronnym. Czerwona nitka łączy się z energiami ochronnymi, których symbolem jest pramatka Rachel. Jej największym pragnieniem było chronić i bronić wszystkie swoje dzieci przed złem. Miłość matczyna jest największą siłą w naszym świecie, najsilniejszą ochronną energią miłości.
Lewą ręką przyjmujemy wszystko, na poziomie ciała i na poziomie duszy.
Czerwona nitka zawiązana na siedem supełków(od siedmiu czakr) chroni nas od wszelkich złych zdarzeń, blokuje złą energię nieprzyjaznych ludzi.
Ale założenie nitki zobowiązuje nas do przyrzeczenia, że my sami nigdy nie użyjemy złego spojrzenia przeciw drugiemu człowiekowi. Oraz, że chcemy zawsze emanować współczuciem i uprzejmością do każdej napotkanej istoty.
Nitkę powinna zawiązywać nam osoba, którą szanujemy, lubimy, a najlepiej kochamy.

Myślę,  że jeśli jesteśmy dobrymi ludźmi i wszystkim życzymy dobrze to już jest wspaniała ochrona;)

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Ziemia - nasz kosmiczny statek


Zdj net "crazy nauka"

A jeśli jest tak, że lecimy bez pilota jak na tej komedii...
Każdy wie, że na naszej Ziemi panuje chaos i harmider jak w tym filmowym samolocie. Tylko, że to nie jest komedia...

Światowi przywódcy są zajęci walką o przywództwo.
Rządzący państwami, sąsiadujące kraje uważają za potencjalnych wrogów i bronią się przed nimi... atakowaniem ich. Przecież najlepszą obroną jest atak.
Partie polityczne w każdym państwie walczą między sobą, bo każdy rwie się do władzy. Żeby poczuć jej smak, żeby mieć kontrolę nad ludźmi, żeby mieć dostęp do nielimitowanej państwowej kasy...
Religie w większości dążą do tego samego. Zarządzanie ludźmi, władza, pieniądze.
Wielcy światowi biznesmeni dla własnych korzyści  nie wahają się przed wyzyskiem ludzi, nawet nieletnich dzieci...
Wielkie korporacje wciskają swój towar ludziom, państwom, wyzyskując ich bez żadnych skrupułów.
Zwyczajni ludzie, po sąsiedzku też nie życzą sobie najlepiej. Czyż w "Modlitwie Polaka" nie ma częściowo gorzkiej prawdy...
Ziemia ograbiana jest ze wszystkiego. Eksploatacja bogactw naturalnych odbywa się do dna, do cna, przy okazji niszczy się okoliczne środowisko, bo kto by się przejmował czymś co już nie daje zysku.

Zwierzęta hodowane na mięso, trzymane są w urągających warunkach, bo trzeba szybciej i więcej sprzedać. One się nie poskarżą, nie wyjdą w proteście na ulicę... A one tak samo czują...

 Ziemia woła o pomoc...
Czy w ogóle ktoś trzyma ster...

Kochajmy Ziemię.  To jest Dom nas wszystkich. Myślmy o Niej z szacunkiem i miłością każdego dnia, choćby parę minut i o sobie nawzajem także...
Tyle zła nagromadziło się na naszej planecie...
Wysyłajmy Jej wsparcie  w pozytywnych, ciepłych myślach... One rozpuszczają zło...


Nie umieraj Ziemio

Jesteś taka piękna Ziemio
z niebieskością wód
i lasów zielenią
z wyniosłością gór
z podniebną przestrzenią

Jesteś naszą Matką - Ziemio
dajesz życie - najpiękniejszy cud!
wszystkie stworzenia to cenią
tylko człowiek...zranił cię jak tylko mógł
ale wybacz, jak wybacza Matka
ona przecież kocha do ostatka
daj nam szansę naprawienia szkody
posadzimy drzewa, oczyścimy wody
nasze myśli i czyny się zmienią
tylko... nie umieraj Ziemio


wtorek, 8 sierpnia 2017

Ja na twoim miejscu...




Ja na twoim miejscu to bym postąpiła inaczej...
Na twoim miejscu to nie tak bym to zrobił...
Ooo! Na twoim miejscu to ja bym...!

Na pewno każdy z Was spotkał takich ludzi, którzy bardzo chętnie  używają tego zwrotu. Są przekonani, że lepiej pokierowaliby sprawami innych, korzystniej rozegraliby niejedną sytuację. I z każdej opresji wyszliby zwycięsko.

Ale czy można być na czyimś miejscu?

Nie można. Nie można być na czyimś miejscu ani mieć czyichś zdarzeń.
Każdy z nas ma swój własny świat. Nie ma dwóch takich samych.  
Chociaż wszyscy jesteśmy w jakiś sposób podobni, to jednak każdy z nas jest inny.
Wszyscy idziemy w tym samym kierunku, do tego samego celu zmierzamy, jednak drogi mamy zupełnie inne.   Inne wyzwania, inne przeszkody do pokonania, inne wyznaczone zdarzenia do przeżycia...
Każdy jest na innym etapie tej trasy, więc nie może być tak samo.
Nie można wejść na czyjeś miejsce i zmienić sprawę w jego życiu po swojemu.

Szanujmy świat innego człowieka, on jest tak samo wyjątkowy i wspaniały jak nasz, tylko patrząc z zewnątrz tego nie widzimy.

A każdy napotkany w życiu człowiek niesie dla nas jakąś ważną informację... o nas samych...

 


czwartek, 27 lipca 2017

David Garrett - AIR (Johann Sebastian Bach).



      Jest takie miejsce...

    gdzieś
    pomiędzy słońcem,
    a księżycem...
    pomiędzy tym co było,
    a tym co będzie...
    pomiędzy
    wszystkim i niczym... 
    pomiędzy nigdzie i wszędzie
    jest takie miejsce...

    Tam 
    niezmącona trwa cisza
    w kolebce życia
    i pięknym blaskiem
    emanuje serce... 
    

czwartek, 20 lipca 2017

Jak rutyna potrafi zwieść




Czy zdarzyło wam się kiedyś iść do pracy, chociaż nie było takiej potrzeby, bo dzień był jak najbardziej wolnym dniem?

Ja wczoraj poszłam do pracy o godzinę wcześniej i nie od razu się w tym zorientowałam, jako że Dom jest „otwarty” zawsze. Dopiero po pewnym czasie coś zaczęło mi się nie zgadzać. Było trochę śmiechu i mogłam godzinę wcześniej iść do domu.
 W związku z tym przypomniały mi się różne historie.

 Kilka razy zdarzyło się, że wstałam, zaczęłam przygotowania, zrobiłam kanapki, ale jakoś w porę ocknęłam się, że jest niedziela. Teraz pracuję co drugi tydzień inaczej, więc budzik na wszelki wypadek zawsze mam włączony. Gdy się budzę, to przez chwilę  upewniam się, że dzień jest wolny i dopiero zasypiam dalej.
Moja siostra lubiła popołudniowe drzemki. Kiedyś po takiej drzemce zerknęła na zegarek – była szósta. Przekonana, że to szósta rano(wstawała o wpół do szóstej), zerwała się, wrzuciła szybszy bieg żeby się wyrobić i w pośpiechu wypadła z domu. Była jesień, więc na dworze o tej godzinie było tak samo. Po drodze siostra wstępowała po koleżankę, z którą razem pracowały i tam u tej koleżanki, po długich  dyskusjach wyjaśniło się, że jednak nie jest rano tylko wieczór! Ale nie tak łatwo było przekonać siostrę, dopiero dobranocka w tv potwierdziła rację koleżanki.

Bardzo dawno temu miałam sąsiada, który nie używał budzika ani nawet zegarka, bo orientował się doskonale i bez tych wynalazków.
Budził się automatycznie o piątej i to był właściwy czas, aby się oporządzić, zebrać i wyjść na oddalony o trzy kilometry PKeS.
Kiedy sąsiad przychodził na przystanek, w kilku oknach pobliskich domów zwykle świeciło się już światło. Pewnego dnia wstał jak co dzień na wyczucie, ogarnął się i wyruszył na autobus. Na miejscu trochę się zdziwił, że w żadnym oknie nie świeciło się jeszcze światło(lamp ulicznych na wsi jeszcze wtedy nie było), ale nie tak bardzo, bo w tamtych czasach elektrownia często wyłączała prąd. Usiadł na ławeczkę, zapalił sporta i cierpliwie czekał. Po jakimś czasie spalił jeszcze trzy papierosy, ale autobusu ni widu ni słychu.   Sąsiad był człowiekiem spokojnego i wesołego usposobienia, ale tym razem zaczął się denerwować.
- Nic, tylko pekaes się popsuł – pomyślał z rezygnacją, zapalając kolejnego sporta. Od długiego czekania czuł przenikający go jesienny ziąb. Powziął decyzję o powrocie do domu, podczas gdy  nieopodal zapaliło się światełko w oknie. Po chwili w następnym domu i jeszcze gdzieś dalej. Pomyślał, że elektrownia włączyła światło, ale coś tu się nie zgadzało – światło powinno zapalić się wszędzie jednocześnie…
Po chwili rozbłysło światło na podwórku w pobliżu przystanku. Był to znak, że gospodarz wyszedł na zewnątrz. Mój sąsiad był człowiekiem kontaktowym i znał się ze wszystkimi, więc udał się na pogawędkę.
Na jego „dzień dobry” gospodarz aż podskoczył.
- Ale mnie wystraszyłeś! Co ty tak wcześnie tu robisz?
- Wcześnie? – zdziwił się mój sąsiad – A która godzina teraz?
- Za dziesięć piąta.
- Ku..a! – skomentował sąsiad w jedynie słuszny i uzasadniony sposób w zaistniałej sytuacji.
Do autobusu było jeszcze dwie godziny czasu!
To o której ty wstałeś chłopie?! – zapytał nagle rozbawiony gospodarz i zaprosił mojego sasiada na gorącą herbatę.

I tak tamtego dnia sąsiad kupił sobie zegarek.