Translate

Moje wiersze z tomiku "Ścieżkami życia"


Tęsknota

Dusza moja w oceanie przestrzeni
wybiega naprzeciw światom,
których nikt nie przemierzył,
których nikt nie zobaczył.

Zamykam oczy i widzę więcej...
Przez wszystkie bariery przenikam
I lecę, lecę - podążam w bezkres
tam, skąd pochodzi muzyka.

Unoszę się, choć spadam jeszcze
niejako w próżni zawieszona,
a duszę moją wznosi i targa
tęsknota nieujarzmiona,
nieokreślona...



Malarz - fotograf

Czerwienia słońca
dzień odchodzi.
Zorze maluje 
Bóg-Czarodziej.

Malarz-fotograf
jak urzeczony
zamarł w bezruchu
z aparatem w dłoni.

W dal zapatrzony
guziczek przyciska,
wtapia siew horyzont,
ślad swój w nim odciska.

Zatrzymuje czas...
chwilę wyjętą z wieczności
Obraz zdjęty z horyzontu
w całej okazałości.

Przyciska pośpiesznie
Łapie każdą chwilę...
Zanim dzień odejdzie,
zanim chwila przeminie



Panna wrześniowa

Wrześniowy uśmiech słońca
przyjemnie opatula.
Babie lato bez końca
ponad polami hula.

A ja panna wrzesniowa
- wróżka z myśli ukrytej,
wśród wrzosów tańczę dookoła
w sukni z mgieł uszytej.

Wśród liści kolorowych
stąpam niczym królowa...
po zielonych dywanach mchowych
z każdym wrześniem od nowa.




Niedokończona muzyka

Przy drzwiach stoi 
spakowana walizka.
Możesz zapiąć płaszcz
i wyjść. To wszystko.
Jeszcze tylko trzeźwo
chłodnym okiem spojrzysz
czy wszystko zabrałaś,
czegoś nie zapomnisz...

Niedopalona świeca...
pusta ramka, bez zdjęcia...
Kadzidełko, co tak pachniało wtedy,
jakby ich było ze sto tysięcy!

Na parapecie leży serduszko przełamane...
Kiedyś dałeś mi je - takie zwyczajne, szklane.

Bezmyślny zegarek
ciągle tak samo tyka...
A przecież umilkła
niedokończona muzyka...

Otarta łza ukradkiem
nieutrzymana rzęsami...
Postaw kołnierz. Za progiem chłodno, 
a ty przecież krwawisz... 



Jestem Rozbitkiem

Nagle przeszył mnie zimny dreszcz!
I wszystko zrozumiałam...
Jak grom powaliła mnie ta wieść.
Przygniotła do ziemi. Rozszarpała!
Jestem rozbitkiem bezbronnym.
Wokół chaos...Gwałtowna nawałnica!
Czego się złapać? Czym się bronić?
Uczucia rozrzucone w nicość...



Nie lecimy już razem

To dzięki tobie latam.
Pomogłeś mi rozwinąć skrzydła
i polecieliśmy razem
na wysokościach się prześcigać.
Unosiliśmy się wysoko,
prawie dotykając nieba.
Szybowaliśmy i nic
nam więcej nie było trzeba.

Dopadła nas codzienność. Spadliśmy!
Nie ma zwycięzców...
Wszyscy pokonani.
W krzywym zwierciadle szkła się przeglądasz
nie mogąc znieść narzuconych granic.

Oddalił się nasz Eden.
Raj nasz - utracony.
Nie było nawet jabłka...
Więc kto, za jaką karę... nas wygonił?

Biegniemy, pamiętając dawne wzloty...
jednak wznieść się razem nie mogąc...
Trzymamy się ciągle za ręce, lecz
nie idziemy już tą samą drogą.







4 komentarze:

  1. Witam Cię Mario
    Na "Ścieżkach Twego życia"
    Jestem tu u Ciebie z rewizytą

    Podoba mi się bardzo
    Nie tylko "ścieżka"
    Ale wszystko wokół niej
    I dusza zmartwiona
    Tą wielką z krajem rozłąką...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Andriju za odwiedziny i miłe słowa.
    Moja dusza oczami wyobraźni,z tęsknotą..., unosi się nad znajomymi krajobrazami...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ten tomik poezji także został wydany? Do tej pory byłaś mi znana tylko z ciekawych komentarzy u innych blogerów. Sprawdzając Twoja listę, odnajduję kilka osób, których blogi czytuję(Kmita, Jotka, Art-Klater,Ultra,Stokrotka itd.). Pozdrawiam i nie mówię żegnaj, lecz do widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Iwono, dziękuję za odwiedziny;) Twój blog odwiedziłam już kilka razy po przedstawieniu Cię przez Jotkę. Zostawiłam nawet komentarz lub dwa...
      Tomik wydałam kilka lat temu. To miłe, że moje komentarze uważasz za ciekawe. Zatem - do widzenia;)

      Usuń