Translate

środa, 24 stycznia 2018

Śpieszę donieść




Ostatnio byłam zajęta bardziej sprawami w realu, a tym samym mniej mnie było na Waszych blogach - to tak gwoli wyjaśnienia - usprawiedliwienia.
Chociaż chciałabym  być na swoim i Waszych blogach na bieżąco, no... czasem nie da rady;)


Nie lubię tak znikać bez słowa, a przez pewien czas potrzebuję przerwy na blogu.

Zatem chcę donieść z radością, że wczoraj zostałam ponownie szczęśliwą babcią i w związku z powyższym lecę dziś do Szkocji żeby poznać się z moim nowym wnuczkiem:)




poniedziałek, 15 stycznia 2018

Przypowieść Indian

     

Bardzo Wam wszystkim dziękuję za dopisanie swoich anegdot, dowcipów pod poprzednim postem - fajnie razem się pośmiać, chociaż na odległość to jednak razem. Czasem brakuje mi takiej zwykłej naszej swojskości, dowcipów, które się rozumie w locie, w pół słowa.

Z drugiej strony to lubię być sama ze sobą. Rozmyślać nad życiem, odnajdywać siebie w sobie, zastanawiać się nad różnymi rzeczami...
I serfować po internecie w poszukiwaniu ciekawych tematów.

 Dzisiaj natknęłam się na piękną indiańską przypowieść z plemienia Cherokee. To najliczniejsze piemię w USA.


W wiosce Indian jeden ze starszych nauczał swe wnuki. Pewnego razu powiedział im te słowa:

- W moim wnętrzu toczy się walka.
To jest straszna walka. Walka toczy się pomiędzy dwoma wilkami.

Jeden z nich czarny, reprezentuje strach, lęk, zawiść, żal, smutek, zazdrość, arogancję, chciwość, poczucie winy, użalanie się nad sobą, kłamstwo, urazę, fałszywą dumę, poczucie wyższości i poczucie niższości.

Drugi wilk biały, okazuje miłość, radość, zadowolenie, hojność, prawdę, życzliwość, zgodę, nadzieję, pokój, akceptację, chęć zrozumienia, wiarę i współczucie.

Ta walka odbywa się także wewnątrz was i we wnętrzu każdej innej osoby.

Po skończonej opowieści, dzieci dumały o niej przez chwilę, po czym jedno z nich zadało pytanie:
- Dziadku, powiedz który z tych dwóch wilków wygra?
Na to stary Indianin odparł: - Ten, którego nakarmisz.


Czyż to nie jest głęboka mądrość... Dzieci otrzymują wiedzę w prosty sposób do świadomego życia. 

Indianie, Aborygenii...  Plemiona, które przekazują sobie wiedzę ustnie od początku dziejów, nie potrzebują do tego tej całej naszej cywilizacji, a kto wie,  może żyje im się lepiej, spokojniej.  Pewnie są szczęśliwsi, bo żyją w zgodzie, w harmonii z naturą, tworzą jej część... 
My, cywilizowani moglibyśmy pewnie niejednego się od nich nauczyć.



piątek, 5 stycznia 2018

Kawały;)




Jak to zrobić, żeby się rozweselić kiedy dzień jest taki sobie, bez fajerwerków. Jednym ze sposobów niezawodnym, żeby się uśmiechnąć jest poczytanie kawałów. Niektórzy pamiętają wszystkie zasłyszane kawały i sypią nimi jak z rękawa. Ja pamiętam tylko niektóre. Liczę na to, że dopiszecie swoje kawały i wszyscy się pośmiejemy;)




Rozmawiają dwie sąsiadki:
- Mój mąż długo nie wraca z pracy... Może sobie kogoś znalazł
- A po co od razu myślisz o najgorszym, a może zwyczajnie wpadł pod autobus

                                           

- Mamo, czy to futro to tata ci kupił?
- Coś ty głupia, jak bym miała się na niego oglądać to i ciebie by nie było

                                           
Noc poślubna
- O widzę kochana, że nie jestem twoim pierwszym
- Z tego co ja widzę, to nie jesteś tez ostatnim



Spotykają się obecny i były mąż. Były mówi uszczypliwie:
- No, widzę, że wziąłeś sobie "używaną" żonę
- A wiesz, ona była używana tylko tyciu tyciu



Gdy żona wszczęła kolejną awanturę, doprowadzony do ostateczności mąż krzyczy:
- Nooo, teraz powiem ci całą prawdę.... Dziesięć lat temu zagwizdałem na taksówkę, nie na ciebie!!!


Na koniec kawał, który tak mnie rozbawił, że zawsze go pamiętam


W knajpie spotykają się koledzy. Jeden z nich skarży się, że kiedy wraca późno do domu, żona długo dyskutuje z nim przez drzwi, patrząc w "judasza" zanim go wpuści. To zrób tak jak ja, to zawsze działa - mówi ten drugi - Przed drzwiami rozbierz się do gołego,  naciśnij dzwonek, a zobaczysz, że drzwi szybko się otworzą. Wtedy szybko wrzuć ubranie, tak żeby ją zaskoczyć i nie będzie dyskusji, przynajmniej przez drzwi. Po pewnym czasie spotykają się ponownie.
- I co, zrobiłeś jak ci poradziłem?
- Taa... Wypiłem więcej, żeby mieć odwagę i wróciłem późno. Stanąłem przed drzwiami, rozebrałem, nacisnąłem dzwonek, drzwi się otworzyły, szybko wrzuciłem ubranie...
- I co, i co?
- Drzwi się zamknęły... i tramwaj odjechał! 




 

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Postanowienie


Zdj.net


Postanowienia Noworoczne...
hm... tyle tych postanowień
trudno wszystkim
uczynić zadość...
Ale... Wiem!  Mam!
jest jedno takie piękne...

Postanawiam!
przez cały rok
każdego miesiąca
każdego tygodnia
każdego dnia
odczuwać..  RADOŚĆ !!!



środa, 20 grudnia 2017

Jezus przyszedł do nas...




Na Ziemi były trudne czasy i wszystko pogrążało się w zmierzchu. Zagubiliśmy się we własnym chaosie i bardzo potrzebowaliśmy jakiejś pomocy...
Chrystus przyszedł z pomocą... 
Przyszedł dać nam nadzieję, wskazać światełko w ciemności...
Uczynił to z wielkiego miłosierdzia
z wielkiej miłości do bliźnich...
wskazał nam drogę - właściwą drogę
drogę miłości 
współczucia
zrozumienia
wybaczenia...
zaufania

Zaufajmy Bogu i podążajmy tą drogą...
Wejdźmy do cichej izdebki w naszym sercu i módlmy się do Boga z przestrzeni serca, a światełko które przyniósł Jezus, rozświetli nasze życie na wszystkich poziomach i wszystko o co poprosimy
będzie nam dane...

Kochani, życzę Wam 
Wesołych Świąt!



niedziela, 10 grudnia 2017

Skąd wzięła się ta nasza tradycja...


         

( Nie potrafię tego zrozumieć, ale uciekł mi cały wpis, zostało tylko zdjęcie i dwa komentarze - Agnieszki i Anabell. Wszystko musiałam pisać od nowa! Wrr)

U mnie w pracy doszła nowa koleżanka i jak to na początku bywa, powymieniałyśmy informacje o sobie. Nowa to Angielka jak wszyscy w mojej pracy(jestem tam jedyną cudzoziemką).  Po kilku dniach zaczęły się rozmowy o nadchodzących świętach i  opowieści o wzajemnych tradycjach. Nowa zdziwiła się(jak wszyscy poprzednio), że my celebrujemy święta już 24 grudnia, ale z ciekawością i zainteresowaniem wysłuchała opowieści o naszej magicznej kolacji wigilijnej, o łamaniu się opłatkiem, dwunastu potrawach i pustym krześle dla wędrowca.
Udzielił jej się mój zachwyt i potwierdziła, że piękną mamy tradycję.

Podczas powrotu do domu rozmyślałam o naszej rozmowie i w pewnym momencie olśniło mnie, że wszystko pięknie, ale gdyby ta koleżanka zapytała mnie skąd wzięła się ta nasza tradycja, to nie wiedziałabym co odpowiedzieć... Od razu postanowiłam zapytać google. I oto, co znalazłam: 

korzystałam z - papricana/czasopismo humanistyczne,filozofa,historia,literatura

Święta Bożego Narodzenia obchodzone są od IV w n.e. Dokładna data narodzin Chrystusa do dziś nie jest jednak znana. Nie podają jej ewangeliści ani żadne źródła historyczne. Pierwsza wzmianka o wyróżnieniu przez chrześcijan dnia Narodzenia Pańskiego w roku liturgicznym znalazła się w kalendarzu z roku 354. W Deposito Martyrum, czyli wykazie świąt Kościoła Rzymskiego, wzmiankowano, że Chrystus urodził się w Betlejem Judzkim osiem dni przed kalendami styczniowymi.

W tradycji chrześcijańskiej Wigilia upamiętnia agape, czyli ucztę pierwszych chrześcijan na pamiątkę wieczerzy Pańskiej. Zasiadano do niej, gdy na niebie rozbłysła pierwsza gwiazda i rozpoczynało ją dzielenie się opłatkiem, co wywodzi się od eulogiów, zwyczaju polegającego na wzajemnym ofiarowywaniu się chlebem ofiarnym. Nazwa „wigilia” pochodzi  z łacińskiego „vigiliare” – czuwanie.

 Ale jak to..., przecież wieczerza Pańska była przed Wielkanocą, więc nie bardzo mi to wyjaśnia czemu jest upamiętniana przed Bożym Narodzeniem...

W tym samym czasie, w którym przeżywamy święta, Słowianie obchodzili wielkie święto przesilenia zimowego i zarazem święto zmarłych.
Organizowano wtedy wielką stypę zaduszną, której obrządek bardzo przypominał późniejszą wigilię.

W starożytnym Rzymie natomiast 17 grudnia to Saturnalia, 23 grudnia – Larentalia- swięto zmarłych, a 25 grudnia Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca, będącego częścią całego cyklu zimowych świąt.

Nasza tradycja zachowała najwięcej z obrządków dawnych Słowian. Składają się na nią zwyczaje związane ze świętami agrarnymi i zaduszkowymi przypadającymi w okresie przesilenia zimowego oraz nowsze – przyniesione przez Kościół po chrystianizacji, a także powstałe ze wzajemnego przenikania się obrządku kościelnego z elementami przedchrześcijańskiej ludowej tradycji. 
Stąd właśnie wzięły się liczne wierzenia i przesądy związane z nocą wigilijną, znane dziś w ograniczonym stopniu w miastach, ale na wsiach gdzieniegdzie jeszcze żywe i kultywowane. 

Dalej można doczytać się, że według tego kultu znane były takie rytuały jak:
 Siano pod obrusem – ofiara dla bożka Ziemiennika. Puste krzesło dla wędrowca – wierzono, że dusze przybierają postać człowieka lub zwierzęcia, więc w tym dniu nie wolno było odmówić wędrowcowi gościny ni jałmużny.
Zabronione były kłótnie, płacz i smutek.
Koniecznie musiał palić się ogień, by zziębnięte dusze mogły się ogrzać.
Nieuszanowanie któregoś z tych zwyczajów mogło sprowadzić nieszczęście, bo wierzono, że jaka wigilia taki cały rok. Według tradycji do wieczerzy powinna zasiąść parzysta liczba osób, ponieważ nieparzysta wróżyła rychłą śmierć jednego z biesiadników. Wiązało się to z obawami liczb 13 i ostatniej wieczerzy, do której Jezus zasiadł wraz z dwunastoma apostołami. 

Dawny zwyczaj nakazywał, aby ilość podawanych potraw była nie parzysta i wynosiła od 5 do 13.
Miało to znaczenie magiczne i zapewniało urodzaj w następnym roku, dlatego tak ważne było, aby na stole znalazły się dania zawierające płody z pola, sadu, ogrodu i wody. Należało wszystkiego skosztować, bo jeśli czegoś się nie spróbowało to mogło tego zabraknąć w przyszłym roku.
Gospodynie zostawiały otwarte spiżarnie, a jedzenie i napoje pozostawały na stole przez całą noc, aby duszom niczego nie brakło.
 Wigilijnymi potrawami dzielono się także ze zwierzętami, mieszając je ze sobą razem z kawałkami opłatka i chleba, a następnie dzieląc na tyle części  ile zwierząt było w gospodarstwie.
Ufano, że o północy otwiera się niebo i każde wypowiedziane w tym czasie życzenie na pewno się spełni, że dzwonią zatopione dzwony, budzą się pszczoły w ulach, pod śniegiem zakwitają kwiaty, a zwierzęta mówią ludzkim głosem.

Były też przesądy związane z wigilią. Pod stół kładziono coś żelaznego np. siekierę, sierp, a nawet pług i podczas jedzenia opierano na tym nogi, co miało uchronić przed bólem nóg i skaleczeniami. Ważne było aby w dzień wigilii zjeść rzepę i orzechy albo czosnek, to chroniło przed bólem zębów przez cały rok, jabłka natomiast zapobiegały bólowi gardła.
Nieodzownym składnikiem wielu potraw był mak, stanowiący symbol snu i  łączności z innym światem.

Po przeczytaniu materiału mam wrażenie,że bliżej nam chyba z tą tradycją do starodawnych Słowian, Kościół zresztą podkreśla, że to nie jest święto, a tylko tradycja. 

Jak już tyle wyczytałam to dodam jeszcze, że najpopularniejsza na świecie kolęda „Cicha noc” powstała w 1818 w Austrii. Jej autorem jest ksiądz Josef Mohr, a muzykę skomponował  Franz Xaver Gruber. Polski tekst napisał Piotr Maszyński.

Z niemałym zdziwieniem przeczytałam na na Wikipedii, że kolację wigilijną obchodzi się tylko -  w Polsce, na Litwie, w Czechach i Słowacji, a opłatkiem dzielimy się tylko - my i Litwini!