Translate

sobota, 13 maja 2017

Zabawne słówka

Mieszkając w Anglii, co jakiś czas widzę śmieszne słówka. Śmieszne są tylko dla mnie, bo wyglądają jak polskie, ale w angielskim znaczą co innego. A ja nawet nie mam się z kim pośmiać w tym momencie, więc tylko się sama do siebie uśmiecham. I tak np. często widzę, bo w każdym sklepie jest -  różnego rodzaju mięso zapiekane w cieście o ogólnej nazwie "pukka pies"

Czasem restauracje wystawiają reklamę
W mojej pracy firma od rękawiczek nazywa się...

Wczoraj rano chciałam się upewnić jaka będzie pogoda, bo miałam ochotę wrócić z pracy "na nogach". Głównie chodziło mi o to czy nie będzie "coś" padać. Bo tutaj rodzajów deszczu jest wiele, od ulewy(bardzo rzadko) poprzez "prysznic"(ten często), coś pomiędzy prysznicem a bryzą, bryzę i jeszcze coś takiego, czego prawie nie widać, że pada, a jednak jest się mokrym.
Jednego wyrazu nie byłam pewna, więc wrzuciłam całą prognozę pogody na tłumacza. A ten od razu wprawił mnie w kabaretowy nastrój, pomimo, ze padać jednak coś miało.
Oto tłumaczenie;
"Podsumowanie prognozy
Dzisiaj
Mniejsze zachmurzenie z deszczem deszczowym w miejscach. W ciągu dnia powstaną słoneczne przerwy, ale także kolejne rozproszone prysznice, które mogą obracać się lokalnie ciężkimi grzmotami. Nadal czując ciepłe krajki"
Chyba te "krajki" padały ha ha ha, bo było ciepło.
Dzisiaj byłam w sklepie i obsługiwała mnie bardzo miła dziewczyna o imieniu "Pippa" ;) Skrót od Philippa.
Przypomniałam sobie przy okazji tego postu, jak mój mąż sprowokował mnie do głośnego wybuchu śmiechu w miejscu publicznym. Do tego tylko ja się śmiałam, bo on nie rozumiał co mnie śmieszy, nawet jak mu wyjaśniłam, to i tak nie było to tak zabawne dla niego jak dla mnie.  Byliśmy w Gdańsku i chcieliśmy jechać do ZOO w Oliwie. Przeglądałam Biuletyn turystyczny, żeby zobaczyć jak tam dojechać.
- Pojedziemy tramwajem - mówię do męża - Tylko nie mogę znaleźć tego Zoo - dodaję, studiując mapę Trójmiasta. On też patrzy na plan  i nagle podekscytowany woła, że znalazł!
- Gdzie? - pytam.
- Tu, zobacz jest "zuu" -  i pokazuje mi palcem miejsce z reklamą, gdzie występuje - Spółka z o.o.

42 komentarze:

  1. Przypomniałaś mi, jak moja mała wówczas córka, uciekała od perfum Pupa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, no tak jak takie perfumy mogły pachnieć;)

      Usuń
  2. No to bywa zawsze zabawne, gdy się trafia coś takiego:). Ja śmiałam się w krajach , w których obowiązuje cyrylica - osoby jej nie znające odczytywały dziwne rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym nie wiedziała, że chodzi o alfabet - przed chwilą sprawdziłam;)

      Usuń
    2. Marysiu, ale przecież uczyłaś się rosyjskiego, to to słowo powinno było się pojawić. Co prawda o tych literach mówi się "grażdanka", ale cyrylica - w odróżnieniu od alfabetu łacińskiego. Wybacz mi ten dydaktyzm, starej nauczycielce rosyjskiego ;)

      Usuń
    3. Uczyłam się, uczyłam, ale takie określenie chyba nie padło na lekcjach albo moja pamięć już szwankuje - skłaniam się do tej drugiej ewentualności;)
      Przy takiej nauczycielce chętnie bym sobie odświeżyła lekcje;)

      Usuń
  3. Czasami język obcy może poprawić skutecznie humor. Faworytem w tej dziedzinie wg mnie jest język czeski;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, czeskiego nie przebije żaden inny;) Moja córka pracowała przez jakiś czas z parą Czechów i mówiła, ze słuchając ich nie mogła sie powstrzymywać od śmiechu, nawet jesli to była zwykła rozmowa o pracy. Na szczęście, oni rozumieli to, wiedzieli, że ich język nas śmieszy;)

      Usuń
  4. Faktycznie, dla Polaków zabawny zbieg okoliczności. Przypomniała mi się sytuacja w szkole, gdy przy rozmowie o Warszawie zapytałam dzieci czy wiedzą co to Nike. Na to jeden z chłopców, że to firma produkująca ubrania sportowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha, świetne! No to niezłą konkurencję firma sport. zrobiła Warszawie;)

      Usuń
  5. To prysznicowe tłumaczenie jest cudne :) Kiedyś w radio był taki konkurs - nie konkurs na wynajdywanie polskich słówek w angielskich piosenkach. Sporo tego było - pamiętam "osiem zapałek" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, całkiem wyraźne "osiem zapałek" Richarda Marxa ha ha;)

      Usuń
  6. Marysiu jaka Ty jesteś kochana i niesamowita, no cudowny pomysł i na to nie wpadłam, ale masz pomysły:) Tak mnie rozweseliłaś, dziękuję i buziaki wysyłam.Marysiu miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu kochana, cieszę się bardzo, że Cię rozweseliłam;) Buziaki odwzajemniam i samych wspaniałości Ci życzę na cały tydzień:)

      Usuń
  7. Pukkający pies jest zaje... fajny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pukkające piesy są wszędzie, gdzie nie spojrzę;)

      Usuń
  8. Niezłe są takie niby podobieństwa. W Sieci na Youtube działa niejaki Cyber Marian, który wyszukuje w zagranicznych piosenkach słowa przypominające słowa polskie. Czasem można naprawdę śmiać się do łez.

    :) To w sumie dobrze robimy z tą możliwością wędzenia wychodzi na to.

    No niby tak, ale tu ten mój egoizm tak dziwnie się objawił jakoś. Niby na plus takie myślenie, ale jednak w sumie na minusie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę sprawdzić tego Mariana;)

      Usuń
    2. Marysiu broń Boże, to mój syn. hihihihihihi

      Usuń
  9. Mi tam się podoba to co proponuje, choć czasem Internauci (bo to oni w głównej mierze wysyłają mu propozycje) przeginają. Ale ogólnie doszukiwanie się słów w obcych językach co jak polskie brzmią jest ciekawe.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieje Marysiu,że dojechaliście jednak do ZOO. ;) .
    Pippa skojarzyła mnie się z siostrą Księżnej Kate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę to Twój syn Tereniu? To tym bardziej obejrzę;)
      Do ZOO dojechaliśmy, ale ze spółki z o.o. śmiałam się przez resztę dnia;)

      Usuń
  11. Ha, nikt nie wspomniał o hot dogu, chociaż to tłumaczenie akurat w drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeść gorącego psa?! Ale oni mają takich dziwnych nazw sporo.

      Usuń
  12. Nie zapomnę gdy w Pradze ekspedientka zapytała się mnie w sklepie: "co se patrzi?" a ja pomyślałam - no tak nawet patrzenie moje jej przeszkadza". A to był zwrot równoznaczny naszemu "co sobie pani życzy?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, też bym tak pomyślała " no i co się patrzysz". ale czeski to wiadomo, że przebija wszystkie języki;)

      Usuń
  13. Zabawne :) Umysł ludzki nawet podświadomie próbuje znaleźć podobieństwa. Czy chodzi o kształty, czy o słowa. W Rumunii jest takie zabawne, choć tylko dla nas Polaków, słówko "dupa". I tak przykładowo: "Dupa masura" oznacza "na miarę", "dupa masa" - po posiłku. Najciekawiej wygląda to na szyldach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, "dupa masa" to powinno być przed posiłkiem dla ostrzeżenia, żeby nie jeść za dużo;)

      Usuń
    2. A "dupa masura" czyta się podobno "dupa mazura"... ;)

      Usuń
  14. Reasumując - śmiejmy się z różnych takich śmiesznych dla nas napisów - bo przecież śmiech to zdrowie....

    OdpowiedzUsuń
  15. To sytuacje są naprawdę dla nas śmieszne. Nie chciąłbym tu ulegać stereptypom, ale Angole mają chyba odmienne poczucie humoru i wszelkie igraszki językowe prawdopodobnie ich nie bawią.
    Pamiętam kiedyś na jakims przyjątku przyplątał sie Japoniec. Solenizantka bawiła się świetnie, co tegoż jakoś wprawiało w osłupienie. Wreszcie odezwał sie swoim nowym polskim:
    - Marysza, ty jesteś... dziwka!
    Towarzystwo zamarło. Marysia jednak nie straciła rezonu:
    - Ale dlaczego?
    - Bo tak sze d z i w n i e zachowujesz!
    ściskam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, dziwne - to Japończyk maniery miał, bo chyba rozumiał, co mówi. Dobrze, że "Marysza" nie chciała popełnić sepuku z tego powodu;) Uściski odwzajemniam.

      Usuń
  16. Miałam niezły ubaw, jak uczyłam się języka czeskiego - Oni naprawdę mają śmieszne połączenia językowe!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,czeski jest najlepszy, jeśli chodzi o rozbawianie;) Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  17. Wcześniej nie zwracałam uwagi na takie sprawy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się jest za granicą, to takie podobieństwa słówek same wchodzą w oczy;)

      Usuń
  18. Ten namiot to taki bardziej dach nad samochodem, by nie spadały na niego szyszki, igliwie i takie tam leśne rzeczy.

    Fakt, mamy działkę, ale w mieście. A ta jest 60 km poza Warszawą, w lesie. I to coś innego zupełnie jest.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebywanie w lesie to z pewnością coś innego - cudowna rzecz;)

      Usuń
  19. ktoś tu wspomniał o firmie Pupa. Kiedyś pr-ówka tej firmy przysłała do nas do redakcji jakieś perfumy z dopiskiem: przedstawiam paniom nowy zapach z Pupy. obśmiałyśmy się do rozpuku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha wyobrażam sobie! Przy nowym zapachu z Pupy trudno by było utrzymać powagę, nawet gdyby ta pani oferowała perfum w publicznym miejscu;)

      Usuń