Przepiękna książka!
Z całego serca polecam przeczytanie jej.
Spragniona byłam czytania i jak tylko moje oczy poczuły się lepiej, wzięłam do ręki jedną z zakupionych w prezencie świątecznym książek. I już jej nie odłożyłam.
Jest to prawdziwa opowieść. Wybitny neurochirurg za namową wielu współpracujących z nim osób spisał swoją niesamowitą historię. Pochodzi on z bardzo biednej rodziny - ojciec alkoholik, matka większość życia spędziła w depresji.
Autor książki jako dwunastoletni chłopiec spotyka "przypadkiem" Ruth, kobietę która uczy go "magicznych sztuczek", czym odmienia jego życie.
Nie będę się więcej rozpisywać - książkę trzeba po prostu przeczytać!
Przytoczę jeszcze dwie pierwsze recenzje z książki:
"W tej książce została opowiedziana niezwykła historia o dążeniach neurochirurga do rozwikłania tajemnicy wzajemnych powiązań ludzkiego mózgu i serca. Życie Jamesa Doty'ego - począwszy od pewnego zdarzenia w jego dzieciństwie , kiedy to prosty akt dobroci odmienił jego losy, po założenie Centrum Edukacji i Badań nad Empatią i Altruizmem na Uniwersytecie Stanforda - jest przykładem tego, jak każdy może zmienić własne losy. Wszyscy nosimy w sobie zdolność do uczynienia naszego świata miejscem zamieszkanym przez ludzi obdarzonych umiejętnością współodczuwania. Jestem przekonany, że ta inspirująca opowieść poruszy czytelników - że otworzą oni swoje serca i uświadomią sobie, że mogą wiele zrobić dla innych".
Jego Świątobliwość Dalajlama
"Mózg i serce - magiczny duet to wciągająca lektura poświęcona odkrywaniu. Osobiste doświadczenia Jamesa Doty'ego, neurochirurga są inspiracją do wykorzystania mocy intuicji i empatii, do przekształcania za ich pomocą własnego życia i ulepszania naszego świata. Każdy powinien przeczytać tę książkę, ponieważ być może odkryje magiczną moc i potęgę swego umysłu i odnajdzie w sobie zdolność do uzdrowienia własnego i naszego wspólnego życia".
Daniel J. Siegel
Lekarz medycyny, profesor psychiatrii, autor Psychowzroczności.

Cris Froese Picks
niedziela, 19 stycznia 2020
wtorek, 14 stycznia 2020
Dziwny wirus
Rok 2020 już na początku przyniósł mi niespodziankę.
Zachorowałam.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo dookoła mnie chorzy
ludzie, wirusy szaleją o tej porze roku. Tylko, że ja nie choruję na żadne
przeziębienia od jakichś parunastu lat.
Teraz dopadło mnie znienacka. W jednej chwili opanowało
mnie okropne zimno(choć nie było gorączki) i położyło do łóżka natychmiast.
Gdy zimno odpuściło, dały znać o sobie wszystkie mięśnie
jakie mam na sobie i w sobie, a w następnej kolejności wszystkie stawy. I
wróciło zimno tym razem już na krócej. Żadnego kaszlu czy kataru.
Aż pewnego dnia obudziłam się z myślą, że już jest dobrze.
Wstałam bardzo osłabiona, ale z uczuciem wewnętrznej radości, z uczuciem
jakiegoś oczyszczenia.
Podczas choroby nie miałam ochoty na jedzenie, absolutnie
na nic. Ani nawet na picie. Którejś nocy obudziłam się z myślą, że mam
przygotować sobie sok z selera naciowego, pomarańczy i borówek i tym się żywić.
Faktycznie to mi smakowało. A pić mam tylko zimną wodę.
Moje uwielbiane herbatki odeszły w niepamięć.
Ponad tydzień żadnego czytania czy pisania. Żadnych
ekranów, ani większych ani małych.
Od kilku dni jestem na nogach, nie funkcjonuję jeszcze w
stu procentach, ale wracam.
Wytworzyły mi się nowe normy żywieniowe, może są przejściowe,
a może nie. Zobaczę w dalszych dniach, bo na razie trudno ocenić.
Zauważyłam, że razem z chorobą zniknęła mi dolegliwość w
ramieniu, która pojawiła się rok temu nie wiadomo skąd, a prześwietlenie nic w
tym miejscu nie pokazywało. Tyle czasu to mi się trzymało, a teraz samo znikło.
Naprawdę dziwny był ten wirus.
Subskrybuj:
Posty (Atom)