Translate

środa, 7 września 2016

To były dwa urlopy w jednym!

 Długo mnie nie było – wiem, wiem, ale w zasadzie miałam dwa urlopy! Dwa tygodnie spędziłam z rodziną w Polsce w kaszubskich lasach. To był cudowny czas. Las, jezioro, cisza... Domki letniskowe, pięknie położone, oddalone od siebie nieco, tak, że rodzinnie byliśmy razem, ale każdy miał trochę prywatności. Pogoda była w sam raz – bez upałów i bez zimna, a deszcz popadał trochę, tylko jednego dnia. Wybraliśmy takie miejsce, z dala od „cywilizacji”żeby naładować akumulatory naturą. Także z powodu piesków, które są w rodzinie i mogły tam z nami pojechać.
Internet był dostępny w jednym miejscu – na tarasie domu właścicieli. Młodzież korzystała, ja jednak z góry ustawiłam się na ciszę internetową, podczas tego pobytu. Internet nie zając – pomyślałam -  nie ucieknie. Natomiast obserwowałam króliki,  wiewiórki i ptaki, które uciekały i powracały. Rankiem siadywałam przed domkiem i słuchałam szumu lasu, zapominając o całym świecie. 
Popołudniami siedzieliśmy nad jeziorem(mężczyźni wędkowali). Poza tym były długie spacery, rodzinne pogaduszki przy grilu i głośne rozmowy, a nawet śpiewy przy prawdziwym, dużym ognisku, które czasami rozpalał właściciel. Tylko raz wybraliśmy się na krótką wycieczkę do Szymbarku. Jest tam muzeum w Domu Sybiraka, a przed nim stoi pociąg, jakim wieziono ludzi na Syberię, ale o tym napiszę w następnym wpisie.W Szymbarku, jako atrakcję turystyczną, wiele lat temu, postawiono dom do góry nogami

Druga część urlopu, była bardzo intensywna. I wcale się nie byczyłam - Boja. 
 Po powrocie, prosto z lotniska, pojechaliśmy na pogrzeb siostry mojego męża. Chorowała długo, na raka, więc wszyscy byli przygotowani na to. Datę pogrzebu, rodzina dostosowała do naszego powrotu, bo ja następnego dnia leciałam do Szkocji. Pierwszy raz byłam na pogrzebie ze spalaniem. Wcześniej poproszono mnie o napisanie pożegnalnego wiersza, który był odczytany na pogrzebie. Cud, że udało mi się napisać na urlopie, gdzie nastrój był zgoła inny.
W Szkocji mieszkają moje dwie córki. A leciałam tam akurat w tym czasie, bo jedna z nich urodziła dzieciątko, a druga wzięła ślub.
Tak więc wydarzenia następowały jedno po drugim, ledwie za nimi nadążałam. Jednak w tym szaleńczym tempie było pełno rodzinnego szczęścia. Szczęścia ogólnego, z dzieciąteczkiem na czele
Wróciłam już do siebie, tzn do Anglii, ale czy do siebie..., sprawa dyskusyjna.
 Krótko mówiąc, jestem wykończona po urlopie! Trochę już się zregenerowałam, ale ciągle jeszcze odsypiam.

No i cieszę się bardzo, że znów tu jestem!  Witam się z Wami serdecznie!

20 komentarzy:

  1. Czyli najpierw reset, a potem szaleństwo... Cudowni mieć wnuczątko, prawda? Mój skarb własnie mi próbuje wejśc na komputer:)
    Brakowała Ciebie w sieci... miło, że już jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anno:) dziękuję. Wnuczęta są cudowne, nawet jak dobierają się do komputera:)

      Usuń
  2. Witaj kochana, ależ sie u Ciebie działo, zwykle po urlopie odpoczywamy od odpoczywania :-)
    Piękne miejsce wybraliście i już czuję, jak bosko musiało tam być.
    Pogrzeby nie są wesołymi wydarzeniami, ale spotyka się dawno nie widzianych ludzi i z tego składa sie też nasze życie.
    Dobrze, że już jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Jotka - witaj:) Było bosko! Pogrzeby są częścią życia, to prawda, ten był dla mnie nowym doświadczeniem.

      Usuń
  3. Witaj Marysiu..U ciebie dużo się działo w czasie urlopu..Ale ważne ,że szczęśliwa wróciłaś.Ja też po urlopie odreagować musiałam kilka dni::)Fajne miejsce do odpoczynku mieliście::))Marysiu życzę zdrówka Wam wszystkim i ciesz się dzieciątkiem , to wnusio ,czy wnusia??::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Danusia:) Było cudownie! Wnusio - Franuś:)

      Usuń
  4. Miło Cię znów czytać.Bycie babcią to sama radość- można najmłodszego członka rodziny bezkarnie rozpieszczać. Gratulacje dla Ciebie a dla maleństwa i rodziców- najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anabell:) Dziękuję, maleństwo jest cudowne!

      Usuń
  5. Witaj Mario. Widać, że część urlopu spędziłaś w uroczym miejscu, z dala od zgiełku. Wiesz, ja mieszkam w podobnym miejscu, koło lasu, ale chyba jeszcze ( albo znów ) nie doceniam tego, co mam, mimo że długo szukaliśmy takiego miejsca. Pewnie potrzebuję więcej czasu. Pozdrawiam Cię cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ulu:) Tak, to było cudowne miejsce na urlop! Ulu,rozumiem Twoje rozterki, jesli mieszkasz w takim miejscu na stałe, po przeprowadzce z miasta. Też myślę, że potrzeba trochę czasu. Do miasta zawsze można wyskoczyć, ale po zgiełku miasta, wracać do domu w takim miejscu... nie każdy ma taki luksus. Zadomowisz się, czego Ci serdecznie życzę:)

      Usuń
  6. Witaj Mario! W pięknym miejscu byłaś na urlopie. Fajnie, że tak jak chciałaś, udało się go spędzić. Gratulacje z okazji przyjścia wnuka. Tym domem do góry nogami nie jestem zachwycona, ale co to się nie wymyśli, żeby przyciągnąć turystów.
    Pozdrawiam Mario. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Tereso:) Dziękuję. Myślę, że ten dom do góry nogami, to przemyślana decyzja wypromowania się firmy, która buduje domy z drewna. Na miejscu można takie gotowe domy obejrzeć, zamówić. A za reklamę nie muszą płacić, tylko jeszcze na tym zarabiają.

      Usuń
  7. uwielbiam urlop właśnie w takim stylu, cisza, spokój, relaks dla ciała i umysłu, wcale nie wczasy w wersji all, ale takie urokliwe miejsca w naszej pięknej Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem takiego samego zdania. Pozdrawiam Doroto:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No, faktycznie, na brak wrażeń nie możesz narzekać. Trochę Ci zazdroszczę, a trochę współczuję. No i gratuluję wnuka? wnusi?!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. No, trochę tych wrażeń było! To wnuczek - Franuś, słodki jest:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mea Culpa! Proszę o wybaczenie... Rzeczywiście, intensywnie było!

    OdpowiedzUsuń
  12. To intensywnie było i wręcz ze skrajnymi emocjami... Jakoś na Kaszuby jeszcze dotąd nie zawędrowałam, ale taki dom do góry nogami jak w Szymbarku, mam w pobliskim parku w Myślęcinku pod Bydgoszczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Gaju - emocje skrajne i wyczerpujące. Znam Bydgoszcz, a przez Osielsko często przejeżdżałam:) W Myślęcinku kiedyś byłam, dawno temu.

      Usuń