Translate

sobota, 22 października 2016

Przeprowadzka

Ostatnimi czasy mało się udzielam i sama u siebie jestem gościem, zamiast być gospodarzem, nie mówiąc już o odwiedzinach zaprzyjaźnionych blogów i komentarzach. Na dodatek od jutra, nie będę mieć internetu! Obiecano mi, że potrwa to tylko(lub aż) tydzień. A wszystko to za sprawą przeprowadzki! Każdy, kto chociaż raz w życiu się przeprowadzał, wie, co to oznacza.
SODOMJA I GOMORJA ;)
Najpierw załatwianie spraw papierkowo-urzędowych w związku ze starym mieszkaniem i z nowym. Zostajemy dalej w tej samej miejscowości, tylko zmieniamy mieszkanie na większe i ze strefy północnej na południową. Dla spraw wcześniej wspomnianych, nie ma to jednak znaczenia, bo procedura jest taka sama. Od kiedy podpisaliśmy umowę i dostaliśmy klucze - przyszedł czas na pakowanie!
Zanim jednak porozstawiałam kartony, pojechałam do Londynu. Albowiem tak się złożyło, że na czas przeprowadzki, nałożył mi się termin wizyty w Konsulacie w związku ze zmianą paszportu.
Skoro i tak musiałam tam jechać, szkoda było nie zobaczyć Londynu, zwłaszcza, że byłam tam pierwszy raz. Tak więc, razem z mężem zrobiliśmy  sobie dwudniowa wycieczkę, nie zważając na nic - kartony nie zając, nie uciekną.
Po powrocie, trzeba było się spiąć. Dla siebie czasu nie miałam wcale; na blogowanie, na pisanie, na czytanie, nawet na dobry odpoczynek, bo do pracy iść trzeba. Ale wreszcie koniec! Najpierw odpocznę do syta. Potem przeczytam wszystkie zaległe książki, które czekają. Wybaczcie, ale odwiedzę wszystkich dopiero po przeniesieniu internetu. Ściskam Was:)
O wyprawie do Londynu napiszę.

11 komentarzy:

  1. Marysiu czytaj, urządzaj się, blog, tak jak kartony ;) , nie zając nie ucieknie, poczekamy.
    Pozdrawiam. :) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówi się, że przeprowadzka to jak tornado, więc życzę cierpliwości i siły, aby to przetrwać i pewnie potem będzie super :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nim "dostałam" własne mieszkanie przeprowadzałam się tylko 6 razy. To jest za każdym razem masakra, bo z roku na rok człowiek "obrasta" w nowe rzeczy i dobytku przybywa.
    Życzę Ci morza cierpliwości z tej okazji- jest ona w tych okolicznościach niezwykle przydatna.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczekamy na Ciebie, a Ty tymczasem pięknie się urządzaj. Powodzenia i "do przeczytania". :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję. Nie chciałabym się przeprowadzać...
    Chociaż...jeśli na lepsze, dlaczego nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę szczęścia w nowym miejscu zamieszkania:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeprowadzka jest uciążliwa, ale meblowanie i urządzanie się jest fajne:) Chyba...

    OdpowiedzUsuń
  8. Marysiu czekamy i uważaj na siebie ::) Rozumiem Ciebie doskonale ,bo niedawno to przechodziłam...Niech Wam się dobrze mieszka na nowym miejscu::)))Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja właściwie przeprowadzałam się tylko dwa razy - od rodziców na nasze wspólne mieszkanie z mężem, a potem z mieszkania w bloku do domu. No trochę roboty jest...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właśnie jestem u progu przeprowadzki i wiem co czujesz - właśnie od jutra zaczynam malowanie nowego mieszkania, a przenieść się muszę w ciągu dwóch tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie trochę przeraża przeprowadzka, bo mam mnóstwo dużych rzeczy i mebli, a mieszkanie jest na 6 piętrze, chyba będę musiała wynająć jakiś podnośnik do tego, co wy na to? :)

    OdpowiedzUsuń