Translate

środa, 29 marca 2017

Wolni od strachu

zdj. Blessing of Nature
Strach to potężne narzędzie.
Wiedzą o tym dobrze przywódcy religijni i przywódcy państw. Przez całe wieki ludzkość była utrzymywana w stanie strachu. W wielu miejscach na ziemi nadal tak jest.  Zastraszonym społeczeństwem łatwo jest rządzić. Narzędzia strachu używają też rodzice czy nauczyciele, chociaż wydaje się to niewinne to jednak takie nie jest. Rodzice straszą nas od małego babą jagą, czarnym ludem itp. To zapada w podświadomość dziecka. Okres szkolny dla wielu dzieci jest okresem strachu przed odpytywaniami, klasówkami, egzaminami. Niektórym te wspomnienia w dorosłym życiu wkradają się w sny. Straszeni wizją choroby, zaczynamy się bać, serce zaczyna walić i nabawiamy się stresu. Nie rzadko sami sobie zasiewamy strach przed czymkolwiek, a zasiany szybko rośnie. Strach jest najszybszym z uczuć, bywa że najpierw się wystraszymy, a  dopiero potem okazuje się, że nie było ku temu powodu. Ciągle czymś straszeni, w końcu boimy się własnego cienia, bo jak dopuścimy do siebie strach to cień nagle ma rogi, ostrogi i ręce jak gałęzie.
A może by to tak odwrócić... Skoro wyobraźnia jest taka twórcza to skierujmy ją w drugą stronę. Pomyślmy, że cień jest naszym przyjacielem, towarzyszy nam kłaniając się z figlarnym uśmiechem.
Nie pozwalajmy strachowi się rozwinąć, bo tylko nam szkodzi.
Jeśli nas dopada z jakiegoś powodu, natychmiast przywołajmy w myślach dobre rzeczy, piękne obrazy. Każdy przechowuje w swoich wspomnieniach jakiś piękny, szczęśliwy obrazek ze swojego życia. Pomyślmy o nim intensywnie, a strach nie zasilany naszą uwagą rozpuści się, zniknie. Jeśli nie możemy sobie przypomnieć, to wystarczą nam powtarzane w myślach piękne słowa jak; miłość, radość, harmonia, światło... 

Ciekawa jestem czy podzielacie moje zdanie...   

39 komentarzy:

  1. Myślę Marysiu że całkowicie strach nam się nie rozpuści, tylko dlatego, że będziemy powtarzać piękne słowa w swoich myślach. Ja np. po każdym badaniu cytologicznym się boję, jaki będzie wynik i chociaż powtarzam sobie w myślach, to gdzieś z tyłu głowy on siedzi. Dopiero jak zobaczę wynik, to strach już nie ma u mnie co robić. Te piękne słowa to pomagają mi przed snem, kiedy ogarniają mnie nieraz czarne myśli. Pozdrawiam Marysiu. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereniu to prawda, trudno pozbyć się strachu, bo i tak gdzieś tam siedzi w zakamarkach, ale poprzez takie świadome myślenie jednak się trochę roztapia. Ta w takich przypadkach jak oczekiwanie na wynik, mówię sobie - po co się zamartwiać skoro wynik się od tego nie zmieni, będzie taki jaki jest stan mojego zdrowia. I dodaję jeszcze - a zdrowie mam doskonałe;)
      Przed snem dobrze jest myśleć o pięknych słowach czy obrazkach, nawet po to, żeby mieć dobre sny, a wyobrażenie siebie w kuli światła dodatkowo nas chroni, bo przecież nie wiemy gdzie przebywamy podczas snu i co się z nami dzieje. Pozdrawiam Tereniu:)

      Usuń
  2. Podobno najgorszy est strach przed strachem, gdy nie wiemy czego sie obawiać. Z drugiej strony, gdyby nie strach, być może więcej byłoby tragicznych w skutkach zdarzeń? Dowódcy mawiali, że tylko głupi żołnierz nie boi się wcale...
    Są oczywiście różne rodzaje strachów i pewnie każdemu pomaga co innego :-)
    Fajny temat do dyskusji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewien rodzaj strachu jest nam potrzebny(zapomniałam o tym dopisać) po to, by nas ostrzegać np. przed postawieniem kroku w przepaść, wejściem w ogień itp.
      Ale czy strach żołnierzy jest dobry... Podobno z tego strachu bierze się siła, żeby zabić przeciwnika, ale po co w ogóle ten strach, wróg i wojny... Widać do czego nas ludzkość one doprowadziły, po tylu wiekach jesteśmy w tym samym miejscu, ale to inny i szeroki temat. Pozdrawiam Jotko:)

      Usuń
  3. Strach jest pochodną niewiadomego. Jeżeli nie mamy wiedzy o czymś, boimy się tego. Najlepszym narzędziem, według mnie, obezwładniania strachu jest poznanie, wiedza, zaznajomienie się z tym, czego się obawiamy. Gorzej ze strachem tzw. irracjonalnym, ale ten, z kolei jest wynikiem naszej podświadomości. Czy da się taki strach skutecznie wykorzenić chyba nie. Człowiek ma podświadomość i jak na razie nie ma metod, by ją skutecznie wyłączyć.Natomiast są metody, by na niej bazować w przekazie. działania podprogowe są bardzo częste. Najczęściej chyba występują w reklamie. Tu działa się na zasadzie łagodnego zastraszania. W reklamach leków mówi się o skuteczności leczenie lub łagodzenia objawów, a słuchający ma w podswisomosc8 sygnał-jeśli nie weźmiesz, to będziesz chory, będzie Cie bolała, wpadniesz w zdrowotne tarapaty. To tak skrótowo.
    A i jeszcze przyszło mi do głowy, że możemy się bać lub nie w zależności od tego, kto nas straszy.Jeżeli to jest autorytet, to traktujemy jego słowa poważnie, jeśli ktoś nieważny, to raczej je bagatelizujemy, ale... nie do końca jestem pewna, czy jednak nie mamy w tyle głowy leciutkich obaw, takiego małego stracha.

    Możemy nad strachami pracować, zgadzam się, są afirmacje, mantry, mudry i inne, ale... zanim zaczniemy je stosować, to porządnie się wystraszymy. Chodzi mi o ten pierwszy moment, o te emocje, kiedy odczujemy strach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o metodzie zmierzenia się ze strachem w formie poznania go. Wiedzy o nim, jakie jest jego źródło, czym jest strach, dlaczego go odczuwamy. Takie rozbieranie strachu na czynniki pierwsze. Świadome myślenie, uzmysławianie sobie tego stanu powoduje, że strach znika. Podobno można też w ten sposób pracować nad bólem.
      Co do afirmacji, mantry i innych, to za dużo o tym nie wiem, ale wiem, że powtarzanie dobrych, pięknych słów czy przywoływanie takich obrazów przynosi wyciszenie, ukojenie w różnych stresowych sytuacjach. Znam osobę, która próbowała zdecydować się na hipnozę w związku z wczesnym dzieciństwem, o którym nic nie wie(osoba adoptowana), ale o przeżytej traumie świadczą głębokie blizny na całych plecach. W hipnozie chyba chodzi o to, że trzeba najpierw zmierzyć się z tym zdarzeniem, które miało miejsce, a dopiero potem usunąć je z pamięci. Ta osoba boi się tego momentu i to jest chyba to, co masz na myśli

      Usuń
    2. A ja stosuję metodę Scarlett O'Hara z "Przeminęło z wiatrem". Kiedy pojawiał się problem, Scarlett mówiła: "Teraz nie będę o tym myślała, jutro pomyślę". A jutro przynosiło już inną rzeczywistość i problem jakby mniejszy się wydawał. U mnie to działa:)

      Usuń
    3. Też uważam, że jeśli jest jakiś problem, trudna sprawa, to trzeba odczekać, przespać się z nim - czyli jutro jak miała w zwyczaju mówić Scarlett. Po pewnym czasie mamy inne spojrzenie na problem i inne rozwiązania przychodzą do głowy. :)

      Usuń
  4. Strach ma dobre i złe strony. Spełnia funkcję ostrzegawczą, zmusza często do zastanowienia się przed podjęciem jakiejś decyzji. Nigdy mnie niczym w domu nie straszono. W tych czasach religii nauczano w kościele
    ale i tu miałam szczęście- nikt nas nie straszył diabłami, mękami piekielnymi itp. Nasze złe, niewłaściwe, uczynki (zdaniem uczącego nas księdza) bardzo martwiły i smuciły Boga, który był "chodzącą dobrocią".
    Swego dziecka też nigdy niczym nie straszyłam, a gdy czegoś jej zabraniałam to starałam się jak najracjonalniej uzasadnić zakaz i przedstawić możliwe skutki jego złamania.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki strach ostrzegawczy jest potrzebny, by nas chronić. Miałaś fajnego księdza, ale nie wszyscy na takich trafili. Część rodziców niestety, zamiast tłumaczyć i wyjaśniać, posługuje się jakimś straszakiem, jeśli dzieci ich nie chcą słuchać. Nie raz byłam świadkiem takiej sytuacji, a gdy delikatnie zwróciłam uwagę widząc jak dziecko się wystraszyło, rodzić bagatelizował to dodając - czegoś się musi bać, bo co z niego wyrośnie.

      Usuń
  5. Miałam takie uczucie w każdą niedzielę kiedy to n a następny dzień miałam iść do pracy - koszmar. Człowiek człowiekowi....irracjonalny strach jest gorszy od rozbudzonego niedźwiedzia - miśka warto się bać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie lęki, choć nieuzasadnione odbierają radość życia. Dużo osób się z tym boryka, chociaż dla innych osób mogą wydawać się śmieszne. A niedźwiedzia spotkać na leśnej ścieżce... o to faktycznie bać się trezba;)

      Usuń
  6. W każdym wieku mamy swoje strachy. W młodości boimy się wielu rzeczy i to pewnie jest uzasadnione brakiem doświadczenia, natomiast w wieku dorosłym życie w strachu nie powinno mieć miejsca. Nikt nie może dać się zastraszać nikomu - od polityków po księdza. Mnie kiedyś uczono, że Bóg jest miłością i dobrocią, a nie straszakiem przed grzechem. Dzieci należy nauczyć obrony przed "strachami" życia, które fundują nam źli LUDZIE.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dorosłym życiu ludzie też się boją, różnych rzeczy; szefa w pracy, egzaminu prawa jazdy, nocnych ciemności albo... zawału, bo serce bije zbyt szybko.I oczywiście śmierci. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Każdy musi się nauczyć walczyć sam ze swoimi strachami. Masz rację że to potężna broń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bo strach jest wewnątrz nas, więc tylko my możemy nad nim zapanować.

      Usuń
  8. Oj strach czasami potrafi zawładnąć moim życiem...Taki strach, który ogranicza realizację planów...Jak z nim walczyć?:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trudna sprawa i nawet nie potrafię sobie wyobrazić z czym muszą sobie radzić niepełnosprawni:(

      Usuń
  9. O tak, strach jest jak zaraza, łatwo się nim zarazić, trudno się go pozbyć. Strach czy lęk - trudno jest czasami rozróżnić. Miałam swoje gorsze lata, strach towarzyszył mi ciągle, teraz chyba jest OK :-) Pamiętam, że rozpoczęłam nowe życie w roku powstania Plantacji pozytywnych myśli. Kiedy strach zaczynał dławić, mówiłam sobie: spokojnie, to tylko strach, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Co tak naprawdę może się stać w najgorszym razie, jakie to tak naprawdę ma znaczenie? Podobne teksty uspokajały mnie. Głęboki, równy oddech też pomaga - to oprócz Twoich patentów. Faktycznie, powtarzanie jakiegoś słowa, np. MIŁOŚĆ jest bardzo pomocne, po chwili zaczynamy inaczej patrzeć na świat. Szczęśliwi Ci, którzy nie muszą tak głupio się bać. Ciekawa jestem, czy są tacy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są ludzie, którzy jak mówią - lubią się bać i dlatego oglądają horrory. Myślę, że każdy czasem czuje strach, lęk, niepokój z różnych powodów. I dobrze jest to przeanalizować. Jeśli ciągły strach towarzyszył Ci latami to musiało być bardzo ciężko... Cieszę się, że potwierdzasz moje myślenie - pozytywne teksty, dobre słowa i oddech - tak oczywiście. Skupienie się na głębokim, spokojnym oddechu uspokaja i pozwala "wyłączyć" myślenie.

      Usuń
    2. Właśnie - horrory. Pomimo czegoś na kształt horroru, wtedy przeżywanego w realu, filmy horrory też lubiłam. Teraz już nie lubię się bać, zresztą tak jest też lepiej dla serca :-)

      Usuń
    3. Serce na pewno nie lubi się bać;)

      Usuń
  10. Strach ma płacone z góry

    On cię dopadnie znienacka i już,
    Nieobliczalny i wyrachowany,
    Jego nie poślesz do diaska, no cóż,
    On chyba na to za cwany!
    Nie schowasz się przed nim do żadnej dziury,
    Bo strach ma płacone z góry.

    Jemu nie wadzi ni gorąc, ni ziąb,
    Zakazy, nakazy, uwagi na stronie.
    Nieustępliwy jak chory ząb,
    Gdy oblatuje cię, choć tak się chronisz.
    Nie schowasz się przed nim do żadnej dziury,
    Bo strach ma płacone z góry.

    On cię odwiedzi, gdy tylko chce,
    Niezaproszony, bezczelny, niechciany,
    On cię ugryzie, przeżuje i zje,
    Zachłanny i popaprany.
    Nie schowasz się przed nim do żadnej dziury,
    Bo strach ma płacone z góry.

    Jak go przepędzić i dać mu w kość,
    Przywalić mu z byka i posłać na deski.
    Jak mu przykazać: finito i dość,
    W żywocie tym pieskim, niebieskim.
    Możesz pozbawić go łóżka i stołu,
    Lecz będziesz płacone miał z dołu!

    Tulę ściskam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju, świetnie to ująłeś i trafnie, bo to prawda - strach ma płacone z góry!

      Usuń
  11. Faktycznie - strach potrafi nieraz porządnie namieszać. A do tego jeszcze wyobraźnia... i mamy komplet. Niczego tak szybko nie wyolbrzymimy, jak strachu a przecież można by inaczej... coś w tym jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - strach i wyobraźnia! Niezły duet, ale nie dawajmy się;)

      Usuń
  12. Marysiu,mnie nigdy rodzice nie straszyli,ja nie straszyłam dzieci,tłumaczyłam zawsze ,jeżeli była konieczność.Po za domem wiadomo ,że bywały rożne sytuacje::))Ogólnie bywa ,że mam lęk przed czymś,bo chyba każdy go ma..Ale trzeba sobie umieć przetłumaczyć.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusia, jak rodzice są mądrzy to nie straszą dzieci, ale nie wszyscy tak postępują niestety. Są lęki przed czymś o czym wiemy, ale czasem są takie niepokoje bez powodu. Nie raz słyszałam jak ktoś mówił " chyba coś się stanie, bo czuję taki niepokój" Mnie też parę razy się zdarzyło taki nieuzasadniony niepokój poczuć. Nie dajmy się;)

      Usuń
  13. Tylko głupcy się nie boją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co masz na myśli, bo tak wszystkiego się bać to chyba nie ma co;)

      Usuń
  14. Marysiu bardzo podoba mi się twój post i w 100 zgadzam się z Tobą, własnie tak robię:) wyszukuję piękne rzeczy i to czego się bałam rozpływa się. Nieraz jest to bardzo problematyczne, bo są też fobie, a to jest chorobowe i z fobiami trudno sobie poradzić, ale jeśli sie postaramy to i to:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu-dziękuję. Z fobiami to chyba trudna sprawa, zdaje się, że trzeba się z nimi zmierzyć na żywo czyli np. wziąć pająka na rękę i pozwolić mu łazić po sobie brrr! ;)

      Usuń
  15. Myślę Mario, że masz całkowitą rację. Ale z drugiej strony - jakie to trudne zmienić strach w piękną myśl czy wspomnienie... Jeśli często się boimy to warto poradzić się np. psychologa. Fobie, strachy, zamartwianie się nadmierne to niedobre objawy, świadczące o jakiejś rysie na psychice. Warto sobie pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli takie strachy bardzo kogoś dręczą, to jasne, że powinien zgłosić się do specjalisty. Ja miałam na myśli takie "zwykłe" strachy, niepokoje, które czasem dopadają wszystkich. Ale opiszę taki przypadek. Moja córka miała koleżankę, z którą się odwiedzały.Któregoś razu, będąc u nas zaczęła się bardzo denerwować i poprosiła o tabletkę przeciwbólową, a najlepiej dwie. Na moje pytanie czy jest chora, czy coś się stało, odpowiedziała, że nic się nie stało, ale jest niedziela i ona tak ma w kazdą niedzielę. Po rozmowie z nią dowiedziałam się, że to ze strachu przed szkołą. Każda niedziela była dla niej koszmarem, bolał ją brzuch, głowa, dostawała gorączki, biegunki... To była już dorosła dziewczyna, ładna, z nauką nie miała większych problemów, ale była tak rozbita, że żal było na nią patrzeć. Okazało się, że jej rodzice wymagali ocen wyłącznie najlepszych i strasznie naciskali na nią psychicznie. Czy myślisz, że psycholog byłby w stanie jej pomóc?

      Usuń
  16. Myślę Mario, żer umiarkowany strach jest nam potrzebny. Jego istnienie nie pozwala nam stać się kimś w rodzaju beztroskiej istoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko, myślę,że potrzebujemy tylko tego strachu, który nas chroni. W beztrosce nie ma nic złego, chyba że jest to już nieodpowiedzialność.

      Usuń
  17. Witaj!

    Wydaje mi się, że pewnego rodzaju strach może często uchronić nas od złych zdarzeń. W końcu instynkt samozachowawczy łączy się jakoś ze strachem.

    Jeśli chodzi o zastępowanie strachu pozytywnym myśleniem to chyba należałoby zaczynać bardzo wcześnie, człowiek z zakorzenionym strachem przed czymś za nic nie będzie w stanie pomyśleć pozytywnie, zastępując strach czymś przyjemnym ze wspomnień na przykład.

    Dzięki wielkie za uznanie dla mojego tekstu u Andrzeja. Właśnie nieco się bałem, czy nie odgrzeję starego kotleta, jednak jakoś wybrnąłem z tej sytuacji. I jak widzę po Twoim komentarzu z sukcesem. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny. Odgrzane kotlety są całkiem dobre;) A serio tekst warty pochwały i dzięki Andrzejowi miałam okazję go przeczytać:)
      Masz rację, że strach często nas chroni, ale ja pisałam o takim strachu, który dopada nas czasem bezsensownie, bo sami go zasiejemy albo o wpajanym nam przez kościół itp. Przywoływanie pozytywnych, szczęśliwych obrazków pomaga zwrócić uwagę w inną stronę, a jeśli nie poświęcamy czemuś naszej uwagi(czyli strachowi)to tego nie ma... ćwiczyć nie zaszkodzi;)

      Usuń